Ponieważ w lutym Glossy obchodzi swoje pierwsze urodziny, a do tego były wczoraj walentynki, naprawdę myślałam, że się postarają i będzie coś fajnego.
Dzisiaj w swoim pudełku znalazłam:
- Lakier do paznokci L'oreal (biały 001)
- Paleta cieni Duo od Model Co
- Odżywka do włosów Scottish Fine Soaps Arboria
- Szampon do włosów Scottish Fine Soaps Arboria
- Tołpa - nawilżający krem odprężający
Nie jestem zachwycona tym pudełeczkiem. Tołpa (pełny produkt) może być fajny, ale ostatnio mam wrażenie że mam sporo kosmetyków do twarzy (krem na niedoskonałości ze styczniowego Glossy i serum do twarzy z jeszcze wcześniejszego Glossy), które nie nadążam zużywać, zwłaszcza że są dodawane jako pełnowymiarowe.
Nie boleję nad cieniami, szamponem czy odżywko, bo to zawsze się przyda. Jednak moja największa bolączka to lakier. Biały. Jeśli któraś z was akurat potrzebuje białego lakieru (L'oreal) to chętnie się zamienię. Sama już mam 2 białe lakiery w szufladzie, więc może któraś z was ma zapotrzebowanie.
Dodatkowym prezentem w pudełku były jeszcze foremki papierowe do muffinów i jakieś takie wykałaczki z logo glossy. Dla mnie jest to ewidentny "zapychacz". Coś co tak naprawdę nie jest potrzebne, a jest i zabiera miejsca. Taki trochę wypełniacz. Babeczki owszem robię od czasu do czasu, ale ostatnio jakoś nie mam na nie weny. A te ozdóbki? Może macie jakiś pomysł na nie?
Ostatnio zauważyłam, że Glossy ma tendencję do robienia co drugiego pudełka dobrego. Mi podobało się styczniowe pudełko, lutowe było niewypałem, więc liczę że w marcu będzie coś fajnego. Chociaż teraz już na nic się nie nastawiam ;)
A wy co o tym myślicie?